Zadzwoń do nas aby dowiedzieć się więcej: +48 12 633 04 60
Zamów katalog

Gdy Indianie zostali nawróceni | Wielki Tydzień wśród Majów

21.01.2022
Gdy Indianie zostali nawróceni | Wielki Tydzień wśród Majów

Gdy Indianie zostali nawróceni na chrześcijaństwo, Hiszpanie wybudowali kościoły na ruinach zburzonych świątyń. Jednak dzisiaj, po prawie pięciu wiekach nadal widoczne są rdzennie indiańskie podstawy meksykańskiego katolicyzmu. Przed hiszpańską konkwistą Indianie z Meksyku często przyjmowali do swojego panteonu bogów i rytuały ludów, z którymi się stykali, i właśnie ta zdolność do poszanowania obcej religii stała się ważnym czynnikiem, pomagającym w akceptacji chrześcijaństwa po konkwiście.

         Aby przełamać wrogość Indian, misjonarze tłumaczyli teksty modlitw na ich języki oraz często przedstawiali je w formie pieśni. Zachęcali tubylców, aby tańczyli i śpiewali przed wizerunkami Boga i świętych, tak jak wcześniej czynili to przed posągami bóstw. Chrześcijańska spowiedź, chrzest, święta i tańce religijne przypominały dawne, prekolumbijskie zwyczaje, co znacznie ułatwiło Indianom przyjęcie katolickiej formy kultu. Poprzez włączenie do liturgii wielu dawnych indiańskich obrzędów stała się ona lepiej rozumiana i głębiej przeżywana, ale jednocześnie to właśnie dzięki tym praktykom zaczął się kształtować tak charakterystyczny dla dzisiejszego Meksyku synkretyzm religijny.

         Nawiązanie do pierwotnych wierzeń spowodowało również przychylne nastawienie do katolickich świętych. Tubylcom kojarzyli się oni z dawnymi bogami, którzy pomagali im w codziennym życiu, chroniąc przed chorobami i plagami. Zaczęli ich więc czcić jako patronów wiosek, czasem nawet nadając im imiona należące wcześniej do pogańskich idoli. Dzięki temu nie trzeba było zmuszać Indian siłą do okazywania im czci, a identyfikacja świętych postaci chrześcijaństwa z przedhiszpańskimi bogami jest w niektórych miejscach Meksyku obecna do dziś. Indianie zaakceptowali też katolickiego Boga jako nadrzędne bóstwo – stwórcę, co jednak nie wiązało się dla nich z potrzebą odrzucenia innych bóstw. Ewangelizację ułatwiał też fakt, że postać Chrystusa wykazywała pewne podobieństwo do boga słońca i Quetzalcóatla (Pierzastego Węża) – centralnych postaci religii indiańskiej. Z kolei Matka Boska bywała kojarzona z księżycem i boginią Tonantzin.

Guadalupe czy Tonantzin?

         Jest takie miejsce, które stara się odwiedzić każdy wierzący Meksykanin – to sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe, znajdujące się na wzgórzu Tepeyac, obecnie wchłoniętym przez rozrastające się miasto Meksyk. Przed jej wizerunkiem zawsze kłębi się barwny tłum pielgrzymów – Indian i Metysów, biednych i bogatych, starych i młodych. Każdy chce z bliska zobaczyć słynną Madonnę, ludzie przepychając się, mamroczą prośby i modlitwy. Słychać tu nie tylko słowa hiszpańskie, ale i inne, brzmiące bardziej egzotycznie języki rodowitych mieszkańców Meksyku. Co ciekawe, wśród szeptów słychać nie tylko nawoływanie do La Virgen de Guadalupe (Dziewicy z Guadalupe), ale można też usłyszeć imię Tonantzin…

         Według legendy w 1531 r., zaledwie dziesięć lat po konkwiście, na wzgórzu Tepeyac biednemu Indianinowi Juanowi Diego objawiła się ciemnoskóra Madonna. Przemówiła do niego w języku náhuatl i pozostawiła na szacie odbicie swojej sylwetki. Dziś w sanktuarium zbudowanym na miejscu objawienia przechowuje się jako najświętszą relikwię wizerunek Morenity, jak zdrobniale nazywają ją wierni.

         Fenomen Matki Bożej z Guadalupe polega w dużej mierze na tym, że jej wizerunek przemawia zarówno do Hiszpanów, jak i do rdzennych mieszkańców Nowego Świata. Dociekliwi obserwatorzy zauważą, że ten pozornie katolicki obraz przedstawia symbole nawiązujące do tradycyjnych wierzeń Azteków. Z kolei wzgórze Tepeyac było ważnym ośrodkiem kultu już w czasach prekolumbijskich, uważa się więc, że Aztekowie utożsamili Matkę Boską z czczoną tam dawniej boginią Tonantzin i dlatego tak szybko ją zaakceptowali.

         Powstanie kultu Guadalupe znacznie ułatwiło kształtowanie się meksykańskiej tożsamości narodowej, pozwoliło pokonanym i upokorzonym Indianom na łatwiejsze przyjęcie wiary katolickiej. Historia o cudownym objawieniu pomogła im otrząsnąć się z poczucia poniżenia i ciężkich przeżyć w okresie konkwisty i pogodzić z nową rzeczywistością. W okresie walki o niepodległość, a następnie w czasie rewolucji meksykańskiej ludzie szli do boju z imieniem Matki Boskiej z Guadalupe na ustach. Do dziś biedni, skrzywdzeni przez los modlą się do niej, wierząc w jej opiekę i pomoc. Właściwie trudno jest wyobrazić sobie współczesny Meksyk bez ciemnoskórej Madonny – jej wizerunki są obecne wszędzie: na domowych ołtarzykach, w autobusach, sklepach oraz na ołtarzach w kaplicach i kościołach. Sanktuarium Madonny z Tepeyac jest odwiedzane każdego roku przez miliony pielgrzymów z całego świata, jednak głównie z Meksyku i innych krajów Ameryki Łacińskiej, a w 2002 r. kanonizowany został, mimo sporów o prawdziwość jego istnienia, Indianin Juan Diego.

Wielki Tydzień wśród Majów

         Przejawy przenikania się religii można zaobserwować podczas licznych meksykańskich świąt, a obchody Wielkiego Tygodnia w stanie Chiapas są doskonałą okazją do poznania zwyczajów miejscowych Indian. San Juan Chamula – wioska zamieszkana przez Majów Tzotzil, znana jest z kultywowania dawnych obrzędów religijnych. Na miejscowym cmentarzu widać charakterystyczne groby z białymi krzyżami dla zmarłych w młodym wieku, czarnymi dla starców i niebieskimi dla pozostałych. W centrum miejscowości, przy placu wznosi się mały kolonialny kościółek patrona wioski – świętego Jana Chrzciciela. Z zewnątrz nie wyróżnia się niczym szczególnym, lecz zaraz po wejściu do środka można odczuć jego magiczną atmosferę. Do dziś uroczystości odbywające się wewnątrz zachowały elementy tradycyjnej obrzędowości Majów. Indianie siedzą bezpośrednio na podłodze wyłożonej sosnowymi igłami, przed wizerunkami uroczyście ubranych świętych z lusterkami na szyjach (aby odbijać zło), bogato zdobionymi kwiatami i kolorowymi wstążkami, płoną dziesiątki świec. Wszędzie tlą się kadzidła, roznosząc zapach copalu – białej aromatycznej żywicy, od wieków używanej przez Majów w celach rytualnych. Indianie Tzotzil siedzą w rodzinnych grupkach, głośno się modlą, gestykulują, niektórzy się skarżą, płaczą, składają dary w ofierze. Wielu modlących się pije coca-colę – napój uznany przez nich za święty i posiadający uzdrowicielską moc, a niektórzy wprowadzają się w większy trans jeszcze mocniejszymi trunkami. Popularny jest alkohol zwany pox, oczyszczający organizm ze złych duchów przez bekanie lub wymioty. Niestety, wewnątrz kościoła obowiązuje zakaz fotografowania odprawianych w nim ceremonii. Indianie z Chiapas, przez wieki uciskani i wykorzystywani przez najeźdźców, są niechętnie nastawieni do białych „intruzów”. Pod wieloma względami sytuacja tubylców nie zmieniła się do dzisiaj: Majowie nadal żyją w biedzie na marginesie metyskiego społeczeństwa. Dlatego nie należy się dziwić ich dystansowi i nieufności wobec obcych.

         Przez cały okres Wielkiego Tygodnia odbywają się uroczystości kościelne, w które zaangażowana jest lokalna społeczność, a życie rodzin indiańskich w tych dniach skoncentrowane jest wokół kościoła. Bardzo ciekawym przeżyciem jest uczestniczenie w wielkopiątkowej Drodze Krzyżowej w San Cristóbal de las Casas, dawnej stolicy Chiapas. W uroczystości biorą udział wybrani mieszkańcy, którzy przedstawiają dokładnie wszystkie etapy Męki Pańskiej. Mężczyzna grający rolę Jezusa dźwiga krzyż i jest prowadzony przez „Rzymian” odzianych w czerwone szaty i złote hełmy. Ciężko jest się przecisnąć ulicami zatłoczonymi przez wiernych przybyłych z San Cristóbal i okolic; ludzie stoją wszędzie – w oknach, na balkonach i dachach budynków na trasie przemarszu procesji. Uroczystość trwa parę godzin i kończy się „ukrzyżowaniem” Jezusa i dwóch towarzyszących mu złoczyńców.

         W Meksyku świat żywych ludzi i duchów przenikają się tak bardzo, że – jak napisał w Latach z Laurą Díaz Carlos Fuentes – „wierzący są tu nawet ateiści”. Meksykańska religijność to prawdziwy fenomen, który z pewnością warto poznać bliżej.

Tekst: Joanna Schuster
Źródło: „Magazyn Globtroter”

 

Tagi:
Meksyk