Zadzwoń do nas aby dowiedzieć się więcej: +48 12 633 04 60

Tasmania – unikatowa przyroda i krajobrazy Australii

02.09.2026
Egzotyczne wyjazdy z Prestige Tours

Tasmania nie przypomina Australii, którą większość z nas ma przed oczami przed pierwszą podróżą na ten kontynent. Nie ma tu czerwonego Outbacku ani tropikalnego gorąca Queensland. Jest chłodniejsze powietrze, zapach mokrego lasu, górskie jeziora, puste drogi i wybrzeże, nad którym pogoda potrafi zmienić się w ciągu kilkunastu minut.

Pierwsze wrażenie to przede wszystkim zieleń i przestrzeń. Dopiero później zaczyna się dostrzegać szczegóły: ogromne paprocie rosnące przy drogach, ślady wombatów, stare eukaliptusy i góry wyrastające ponad ciemne tafle jezior.

Jeśli ktoś pyta mnie, co zobaczyć na Tasmanii, nie zaczęłabym od listy zabytków czy atrakcji. Powiedziałabym raczej, że warto przyjechać tu po krajobraz, którego nie spodziewamy się zobaczyć w Australii.

Cradle Mountain – miejsce, które najlepiej poznaje się pieszo

Droga do Cradle Mountain prowadzi przez coraz bardziej pusty i surowy krajobraz. Miasta znikają, ruch na drogach słabnie, a wokół pojawiają się góry, mokradła i ciemne lasy.

Kiedy dochodzi się nad Dove Lake, cały ten krajobraz zaczyna układać się w jeden obraz. Ciemna woda, surowe zbocza i charakterystyczny poszarpany profil Cradle Mountain tworzą widok, którego nie trzeba w żaden sposób „upiększać”.

Właśnie przy kapryśnej pogodzie miejsce nabiera charakteru. Nisko wiszące chmury, wilgoć i wiatr przesuwający się po górach sprawiają, że Cradle Mountain wydaje się jeszcze bardziej dzikie i odległe.

Najlepiej ruszyć pieszo. Nawet krótki spacer pozwala wejść w ten krajobraz głębiej i zobaczyć, jak szybko zmieniają się kolejne strefy roślinności. Ścieżki prowadzą przez lasy, wrzosowiska i otwarte tereny, gdzie przy odrobinie szczęścia można wypatrzyć wombata.
To właśnie w Cradle Mountain najłatwiej zrozumieć, dlaczego przyroda Tasmanii jest tak wyjątkowa.

Wineglass Bay – zatoka, którą najlepiej zobaczyć po drodze

Wineglass Bay widziałam wcześniej na wielu zdjęciach. Charakterystyczny półksiężyc jasnego piasku, turkusowa woda i granitowe góry Hazards w tle należą do najbardziej rozpoznawalnych widoków na Tasmanii.

Zdjęcia nie pokazują jednak tego, co dzieje się wcześniej.
Najpierw trzeba wejść pod górę, przez suchszy las i granitowe zbocza. Po drodze morze pojawia się tylko fragmentami między drzewami. Dopiero po dojściu na punkt widokowy zatoka otwiera się w całości.

Biały łuk plaży niemal idealnie układa się pomiędzy wzgórzami, a kolor wody bardziej przypomina tropikalne wybrzeże niż południową część Australii.

I właśnie ta droga sprawia, że widok zostaje w pamięci. Im dalej od punktu widokowego, tym mniej ludzi i tym mocniejsze poczucie, że wchodzi się w krajobraz, który nie został stworzony pod turystę.

Bay of Fires – Tasmania w najbardziej niezwykłych kolorach

Jeśli miałabym wskazać jedno miejsce, które najbardziej zaskakuje kolorem, byłoby to Bay of Fires.
Wybrzeże jest niemal graficzne. Bardzo jasny piasek, przejrzysta woda i granitowe głazy pokryte intensywnie pomarańczowymi porostami tworzą krajobraz, który trudno pomylić z jakimkolwiek innym miejscem.

Sama nazwa nie pochodzi jednak od koloru skał. W 1773 roku Tobias Furneaux zobaczył z morza ogniska rozpalone przez rdzennych mieszkańców wybrzeża i właśnie od tego widoku nazwał zatokę Bay of Fires.

Najbardziej zapamiętuje się jednak nie historię nazwy, lecz przestrzeń. Można iść plażą przez długi czas, słuchać wiatru i oceanu i niemal nikogo nie spotkać.
To jest właśnie Tasmania w najbardziej charakterystycznym wydaniu – nie jako miejsce przygotowane pod turystykę, lecz jako krajobraz, który po prostu istnieje.

Wombaty, wallabie i diabeł tasmański

Na Tasmanii szybko zaczyna się patrzeć nie tylko przed siebie, ale również na pobocza dróg i otwarte łąki. Nigdy nie wiadomo, kiedy z trawy wyjdzie wombat albo pojawi się wallabia.

Wombaty robią szczególne wrażenie, bo na żywo są znacznie większe, niż wydają się na zdjęciach. Krępe i nisko zawieszone nad ziemią poruszają się spokojnie, jakby obecność człowieka zupełnie ich nie interesowała.
Wallabie spotyka się jeszcze częściej, a gdzieś w tle zawsze pozostaje nadzieja na zobaczenie diabła tasmańskiego. To jedno z najbardziej charakterystycznych zwierząt wyspy i największy współcześnie żyjący mięsożerny torbacz.

Jego wygląd nie jest szczególnie „diabelski”. Nazwę zawdzięcza raczej odgłosom – wrzaskom, warczeniu i piskom, które nocą potrafiły solidnie przestraszyć pierwszych europejskich osadników.
O tym niezwykłym zwierzęciu piszemy szerzej w naszym artykule „Diabeł tasmański – gdzie żyje, co je i dlaczego jest zagrożony?”

Tasmania pachnie lasem

Jednym z najmocniejszych wspomnień z Tasmanii nie jest żaden konkretny widok, lecz zapach wilgotnej ziemi, eukaliptusów i lasu po deszczu.
W zachodniej części wyspy można wejść w lasy deszczowe strefy umiarkowanej, które wyglądają zupełnie inaczej niż lasy tropikalne. Są chłodniejsze, ciemniejsze i znacznie bardziej surowe.

Rosną tu ogromne paprocie, mchy i stare drzewa, a część tych ekosystemów ma bardzo długą historię związaną jeszcze z dawną Gondwaną. Obszar Tasmanian Wilderness World Heritage Area obejmuje prawie jedną czwartą powierzchni wyspy i należy do największych obszarów dzikiej przyrody strefy umiarkowanej na świecie.
Kiedy idzie się przez taki las, liczby szybko przestają mieć znaczenie. Najbardziej pamięta się ciszę, wilgoć i poczucie, że natura nadal ma tutaj zdecydowaną przewagę nad człowiekiem.

Droga jest częścią wycieczki po Tasmanii

Na Tasmanii warto patrzeć przez szybę samochodu, bo sama droga bardzo często staje się częścią podróży.
Trasa potrafi prowadzić pomiędzy górami, później zejść w dolinę, przeciąć las i nagle otworzyć się na ocean. W niewielkiej odległości krajobraz może zmienić się całkowicie.

Dlatego wycieczka po Tasmanii nie polega wyłącznie na przemieszczaniu się między kolejnymi atrakcjami. Czasami najciekawszy okazuje się przypadkowy przystanek przy małej zatoce, punkt widokowy znaleziony po drodze albo wallabia stojąca kilka metrów od samochodu.
Nawet kawa wypita gdzieś przy trasie podczas nagłego deszczu może stać się jednym z tych drobnych wspomnień, które najlepiej oddają charakter wyspy.

Hobart – stolica, która nie dominuje nad krajobrazem

Po kilku dniach spędzonych w tasmańskiej przyrodzie Hobart przez chwilę może wydawać się dużym miastem. W rzeczywistości stolica Tasmanii zachowała dość kameralny charakter i pozostaje mocno związana z otoczeniem.

Miasto leży pomiędzy wodą a górą kunanyi / Mount Wellington, która pojawia się w tle wielu ulic i przypomina, że natura jest cały czas bardzo blisko.
Port, stare magazyny przy Salamanca Place i niska zabudowa sprawiają, że Hobart nie próbuje dominować nad otoczeniem. Raczej naturalnie się w nie wpisuje.

W sobotę warto zajrzeć na Salamanca Market, gdzie najlepiej widać lokalny charakter Tasmanii. Sery, pieczywo, owoce, przetwory i wina pokazują, jak mocno chłodny klimat wyspy wpływa również na jej kuchnię i rolnictwo.

Port Arthur – piękny krajobraz i trudna historia

Tasmania ma również miejsca, które robią wrażenie z zupełnie innego powodu.
Port Arthur leży nad spokojną zatoką, otoczony zielenią. Gdyby nie ruiny dawnych zabudowań, można byłoby uznać je za kolejne malownicze miejsce nad wodą.
Tymczasem właśnie tutaj przez dziesięciolecia działała jedna z najważniejszych kolonii karnych Imperium Brytyjskiego.

Spacer pomiędzy pozostałościami więzienia, kościoła i dawnych budynków pokazuje zupełnie inne oblicze historii Australii. Spokojny krajobraz kontrastuje z opowieściami o ludziach, którzy trafiali tutaj jako skazańcy.
Tasmania ma jednak historię znacznie starszą niż europejskie osadnictwo. Rdzenni mieszkańcy żyli na wyspie przez dziesiątki tysięcy lat przed przybyciem Europejczyków, dlatego poznawanie Tasmanii nie powinno ograniczać się wyłącznie do jej przyrody i kolonialnej przeszłości.

Dlaczego Tasmania zostaje w pamięci?

Po Australii kontynentalnej zwykle spodziewamy się ogromnych odległości, Uluru, Sydney, Wielkiej Rafy Koralowej i pustynnych przestrzeni. Tasmania działa inaczej.

Tutaj najbardziej pamięta się detale. Mgłę unoszącą się nad jeziorem, pomarańczowe skały nad oceanem, wombata przechodzącego przez trawę, mokry las po nocnym deszczu i wiatr na punkcie widokowym.
Zapamiętuje się również ten moment, kiedy za kolejnym zakrętem drogi pojawia się krajobraz, którego zupełnie się nie spodziewaliśmy.

Jeśli więc zastanawiasz się, czy warto jechać na Tasmanię, odpowiedź jest prosta. Warto szczególnie wtedy, gdy chcesz zobaczyć Australię poza jej najbardziej znanymi symbolami.
Podczas naszej wycieczki Australia wraz z Tasmanią wyspa pojawia się właśnie w takim momencie podróży – jako zupełnie inne oblicze kraju. Po wielkich miastach i kontynentalnych przestrzeniach trafiamy w świat gór, lasów, chłodnego oceanu i zwierząt, których nie spotkamy w żadnym innym miejscu Australii w takiej kombinacji.

Tasmania nie próbuje imponować jednym widokiem. Najbardziej zachwyca dopiero wtedy, kiedy daje się jej trochę czasu i zaczyna dostrzegać drobne rzeczy – światło nad jeziorem, zapach lasu, pustą plażę i zwierzę pojawiające się nagle przy drodze.

Opracowała Aleksandra Panuś

Chcesz zobaczyć Australię poza jej najbardziej znanymi symbolami?
Tasmania to Cradle Mountain, Wineglass Bay, Bay of Fires, lasy deszczowe strefy umiarkowanej oraz wyjątkowe zwierzęta, takie jak wombaty, wallabie i diabły tasmańskie. To wyspa, która nie zachwyca jednym widokiem, lecz dziesiątkami małych momentów po drodze.

Wyprawa Australia wraz z Tasmanią — sprawdź trasę, aktualne terminy i ceny.

Zobacz wyprawę →