Zadzwoń do nas aby dowiedzieć się więcej: +48 12 633 04 60
Zamów katalog

Zdrowie i bezpieczeństwo

w podróży.

„Te, co ska­czą i fru­wają”, czyli nie­bez­pieczne zwie­rzęta w podróży

To nie będzie arty­kuł o ata­kach dzi­kich zwie­rząt na uczest­ni­ków afry­kań­skich safari ani eks­tre­malny porad­nik doty­czący jado­wi­tych węży. Nie­bez­pieczne zwie­rzęta, z jakimi można spo­tkać się w podróży, to wbrew pozo­rom nie tylko dra­pież­niki i gro­żące tru­ci­zną gady. Pow­szech­nym i jed­no­cze­śnie poważ­nym zagro­że­niem dla glob­tro­te­rów są znacz­nie mniejsi przed­sta­wi­ciele świata zwie­rzę­cego – owady i klesz­cze.

Na naszej sze­ro­ko­ści geo­gra­ficz­nej ukłu­cia koma­rów oraz innych insek­tów bywają dokucz­liwe, zwłasz­cza dla aler­gi­ków, jed­nak nie niosą ze sobą ryzyka zacho­ro­wa­nia na cho­roby zakaźne. W tro­pi­kach nato­miast wiele gatun­ków owa­dów jest prze­no­si­cie­lami drob­no­ustro­jów cho­ro­bo­twór­czych. Tury­stom uda­ją­cym się do gorą­cych stref kli­ma­tycz­nych mogą one gro­zić takimi scho­rze­niami, jak mala­ria, denga czy leisz­ma­nioza. Warto dodać, że zaka­że­nia prze­no­szone przez klesz­cze, np. bore­lioza czy wiru­sowe zapa­le­nie mózgu, zda­rzają się także w Pol­sce i w innych kra­jach euro­pej­skich (zob. ramka). Ta nie­po­ko­jąca lista to jedy­nie wyci­nek „oferty”, jaką mają dla podróż­ni­ków sta­wo­nogi – naj­bo­gat­szy pod wzglę­dem liczby gatun­ków typ zwie­rząt na Ziemi.

Niek­tóre cho­roby zda­rzają się wśród tury­stów rzadko, inne z kolei sta­no­wią poważne zagro­że­nie. Mala­ria jest wciąż główną przy­czyną śmierci osób podró­żu­ją­cych do kra­jów tro­pi­kal­nych. Nie­stety, tylko nie­licz­nym zaka­że­niom prze­no­szo­nym przez komary można zapo­bie­gać, sto­su­jąc szcze­pie­nia ochronne. Doty­czy to żół­tej gorączki i japoń­skiego zapa­le­nia mózgu, przy czym szcze­pionka prze­ciwko tej dru­giej cho­ro­bie nie jest dostępna w Pol­sce. Nie­za­leż­nie od szcze­pień oraz zapo­bie­ga­nia mala­rii za pomocą leków główną metodą pro­fi­lak­tyki wszyst­kich scho­rzeń prze­no­szo­nych przez owady i klesz­cze jest uni­ka­nie ich ukłuć pod­czas podróży. Warto więc znać pod­sta­wowe spo­soby ochrony przed tym nie­po­zor­nymi, zara­zem jed­nak bar­dzo nie­bez­piecz­nymi stwo­rze­niami.

Repe­lent – sku­teczna broń w aero­zolu

Prze­zorny tury­sta ma do dys­po­zy­cji róż­no­rodne środki ochronne. Należą do nich: repe­lenty i pre­pa­raty owa­do­bój­cze (insek­ty­cydy), odpo­wied­nia odzież oraz zabez­pie­cze­nie miej­sca noc­legu, co jest szcze­gól­nie ważne w rejo­nach zagro­żo­nych przez komary aktywne w nocy.

Repe­lenty to środki zawie­ra­jące sub­stan­cje, które nie zabi­jają owa­dów, ale je odstra­szają. Naj­czę­ściej wystę­pują w for­mie aero­zolu, szty­ftu albo kremu. Sub­stan­cje te nanosi się na skórę odsło­nię­tych czę­ści ciała, ewen­tu­al­nie także na ubra­nie. Wybie­ra­jąc repe­lent, warto zwró­cić uwagę na skład pre­pa­ratu, gdyż od tego zależy jego sku­tecz­ność. Ist­nieje kilka związ­ków che­micz­nych o udo­wod­nio­nej sku­tecz­no­ści dzia­ła­nia prze­ciwko insek­tom, takich jak pika­ry­dyna lub IR3535. Jed­nak naj­le­piej prze­ba­daną sub­stan­cją odstra­szającą owady jest N, N-die­tylo-3-mety­lo­ben­za­mid, znany pod łatwiej­szą do zapa­mię­ta­nia nazwą DEET. Ten skrót warto przy­po­mnieć sobie przed każdą podróżą w tro­piki. Trzeba też pamię­tać, że efekt dzia­ła­nia repe­lentu zawie­ra­jącego DEET zależy od stę­że­nia tej sub­stan­cji. Opty­malne stę­że­nie DEET to 30%–50%. Tego typu repe­lenty zapew­niają ochronę przed ukłu­ciami owa­dów trwa­jącą aż 5–10 godzin (rysu­nek 1). Pre­pa­raty o mniej­szej zawar­to­ści tej sub­stan­cji rów­nież odstra­szają nie­po­żą­da­nych gości z grupy sta­wo­no­gów, ale mają znacz­nie krót­szy okres aktyw­no­ści. Bywa, że dzia­łają one chwi­lowo, co w podróży jest po pro­stu nie­prak­tyczne. Z kolei stę­że­nie DEET prze­wyż­sza­jące 50% nie popra­wia ich sku­tecz­no­ści, może nawet spo­wo­do­wać dzia­ła­nia nie­po­żą­dane. Odra­dzam więc zakup takich repe­lentów, nawet jeśli są „spraw­dzone w naj­lep­szej armii”.

Nie pole­cam rów­nież pre­pa­ra­tów pro­du­ko­wa­nych na bazie natu­ral­nych sub­stan­cji draż­nią­cych owady, gdyż sku­tecz­ność tych repe­lentów jest wąt­pliwa. Do wyjąt­ków należy aktywny skład­nik olejku z euka­lip­tusa cytry­no­wego, zwany PMD, który jed­nak zapew­nia nie­zbyt długą ochronę – od dwóch do pię­ciu godzin.

Na koniec tej krót­kiej lek­cji che­mii z przy­jem­no­ścią prze­ka­za­ła­bym wska­zówki, gdzie i w jakie pre­pa­raty można zaopa­trzyć się przed wyjaz­dem. Nie­stety, wciąż nie jest to w naszym kraju pro­ste. O spraw­dzone środki zawie­ra­jące 30%–50% DEET łatwiej w skle­pach podróż­ni­czych niż w dro­ge­riach. Ich asor­ty­ment zmie­nia się jed­nak dość czę­sto. Nie­rzadko jedy­nym roz­wią­za­niem jest zakup inter­ne­towy. Tą drogą można nabyć m.in. repe­lenty z serii Care Plus, Life­sys­tems Expe­di­tion lub REPEL. Nie­za­leż­nie od pro­du­centa warto pamię­tać, że o sku­tecz­no­ści repe­lentu decy­duje przede wszyst­kim odpo­wied­nie uży­wa­nie (zob. ramka) i szybki dostęp do niego. Przed podróżą lot­ni­czą warto więc zapa­ko­wać go do bagażu pod­ręcz­nego, aby wygrać z koma­rami nawet wtedy, gdy będą pro­blemy z dotar­ciem bagażu głów­nego. W kraju doce­lo­wym naj­le­piej zabie­rać ze sobą repe­lent na wszyst­kie wycieczki i spa­cery. Miej­sca lęgowe koma­rów można zna­leźć nawet w porzu­co­nych na uli­cach, sta­rych opo­nach i na takie nie­prze­wi­dziane spo­tka­nia warto być przy­go­to­wa­nym.

Jak sobie poście­lisz, tak się ochro­nisz przed mala­rią

Warto znać zwy­czaje wroga, jeśli chcemy odnieść zwy­cię­stwo – to zda­nie spraw­dza się także w przy­padku walki z owa­dami w podróży. Komary nale­żące do nie­któ­rych gatun­ków są aktywne głów­nie w dzień – doty­czy to m.in. owa­dów prze­no­szą­cych dengę oraz gorączkę chi­kun­gu­nya, dokucz­liwe cho­roby wiru­sowe, ostat­nio coraz częst­sze wśród tury­stów w tro­pi­kach. Samice widliszka (rysu­nek 2), które zara­żają ludzi mala­rią, kłują przede wszyst­kim w porze zmierz­chu oraz o świ­cie, ale także w godzi­nach noc­nych. Pod­czas podróży w rejo­nach mala­rycz­nych nie­zwy­kle ważne jest więc uni­ka­nie koma­rów wła­śnie w takich godzi­nach oraz zabez­pie­cze­nie miej­sca noc­legu. Pokój wybrany na nocny wypo­czy­nek powi­nien być szczel­nie chro­niony przed insek­tami. Zapew­nić to może kli­ma­ty­za­cja bądź zało­żone na okna siatki – ważne, aby nie były one dziu­rawe i dobrze przy­le­gały do ram okien­nych. Bar­dzo sku­tecz­nym środ­kiem ochrony przed owa­dami w podróży jest moski­tiera, czyli siatka roz­pi­nana nad łóż­kiem. Przed wyjaz­dem warto zasię­gnąć infor­ma­cji na temat dostęp­no­ści moski­tier w miej­scu prze­wi­dy­wa­nych noc­le­gów, jako że dość czę­sto są one ele­men­tem stan­dar­do­wego wypo­sa­że­niem hoteli. Nie­stety, jakość moski­tier bywa wąt­pliwa, a podarta siatka z oczy­wi­stych wzglę­dów nie spełni swo­jego zada­nia. Naj­pew­niej­szym roz­wią­za­niem jest więc zabra­nie wła­snej moski­tiery. Śred­nica oczka siatki takiej moski­tiery nie powinna prze­kra­czać 1,5 mm; sku­tecz­ność ochrony przed koma­rami zwięk­sza nasą­cze­nie siatki insek­ty­cy­dem, czyli sub­stan­cją owa­do­bój­czą (np. per­me­tryną). Brzegi moski­tiery trzeba zawsze zawi­nąć pod mate­rac i przed zaśnię­ciem pozbyć się koma­rów, które mogły wnik­nąć pod nią wcze­śniej – doty­czy to także całego pomiesz­cze­nia. Te środki ochronne zmniej­szają ryzyko zara­że­nia zarodź­cem mala­rii, jed­nak przy­po­mi­nam, że w więk­szo­ści rejo­nów, gdzie ist­nieje zagro­że­nie tą cho­robą, zaleca się uni­ka­nie ukłuć koma­rów i jed­no­cze­sne sto­so­wa­nie zapo­bie­gaw­czych leków przeciwmala­rycz­nych.

Tro­pi­kalna moda: wygod­nie, ale sku­tecz­nie

Kolej­nym spo­so­bem na unik­nię­cie bli­skich spo­tkań z owa­dami na wycieczce jest odpo­wied­nia odzież. Ubra­nie z dłu­gimi ręka­wami i nogaw­kami, zakry­wa­jące jak naj­więk­szą powierzch­nię skóry, sta­nowi znaczną prze­szkodę dla koma­rów i innych kłu­ją­cych insek­tów. Sku­tecz­ność tego rodzaju ochrony można polep­szyć, nasą­cza­jąc ubra­nia insek­ty­cy­dem, np. wspo­mnianą wcze­śniej per­me­tryną. Nie wolno jej jed­nak uży­wać bez­po­śred­nio na skórę. Do środ­ków owa­do­bój­czych należą też spi­rale prze­ciwkomarowe. Żarząc się, wydzie­lają one tru­jące opary, które zabi­jają komary i inne insekty. W tym miej­scu chcę pod­kre­ślić, że środki ochrony przed owa­dami zawsze należy wybie­rać, kie­ru­jąc się zdro­wym roz­sąd­kiem, cha­rak­te­rem podróży i nara­że­niem na cho­roby prze­no­szone przez insekty w rejo­nie doce­lo­wym. Ina­czej należy postę­po­wać pod­czas urlopu na plaży, ina­czej zaś w wiej­skiej cha­cie na tere­nie zagro­żo­nym mala­rią albo na wypra­wie do tro­pi­kal­nej dżun­gli. Przy­kła­dem jest wła­śnie dobór odzieży: nie cho­dzi o nosze­nie kom­bi­ne­zonu ochron­nego w ciągu całej podróży ani o zakła­da­nie kape­lu­sza z siatką na plażę. W rejo­nach, gdzie jest duże ryzyko zacho­ro­wa­nia na mala­rię, np. w Papui-Nowej Gwi­nei, w Afryce sub­sa­ha­ryj­skiej czy w Ama­zo­nii, przed wyj­ściem na spa­cer o zmierz­chu należy zało­żyć dłu­gie spodnie i koszulę z dłu­gimi ręka­wami, a odsło­nięte czę­ści ciała inten­syw­nie spry­skać repe­lentem. Pamię­tajmy też, że łącze­nie spo­so­bów dzia­ła­nia pozwala na zwięk­sze­nie sku­tecz­no­ści obrony.

Podob­nie jak w wypadku innych dzia­łań pro­fi­lak­tycz­nych w medy­cy­nie podróży, także i wspo­mniane metody mini­ma­li­zują ryzyko zacho­ro­wa­nia, ale ni­gdy nie zmniej­szą go do zera. W razie pro­ble­mów zdro­wo­tych pod­czas egzo­tycz­nej wyprawy albo po powro­cie z niej naj­bez­piecz­niej zasię­gnąć porady spe­cja­li­sty zaj­mu­ją­cego się cho­ro­bami tro­pi­kal­nymi, co jest szcze­gól­nie ważne w przy­padku wyjaz­dów w rejony mala­ryczne. Zachę­cam do odby­cia kon­sul­ta­cji w spe­cja­li­stycznej poradni dla wyjeż­dża­ją­cych także przed wycieczką, m.in. po to, aby dowie­dzieć się, czy wybrany przez nas rejon nie jest wła­śnie dotknięty epi­de­mią jed­nej z cho­rób wymie­nio­nych w tabeli. W takiej sytu­acji roz­sąd­niej jest zmie­nić plany i trasę podróży, zgod­nie zresztą z kolejną zasadą, jaką należy sto­so­wać pod­czas bitew: nec Her­cu­les con­tra plu­res. Na koniec wspo­mnę, że te same środki ochrony przed owa­dami, któ­rymi dys­po­nują tury­ści, mogą chro­nić rdzen­nych miesz­kań­ców rejo­nów tro­pi­kal­nych. Moski­tiery nasą­czone środ­kiem owa­do­bój­czym sta­no­wią obec­nie jedną ze sku­tecz­niejszych metod zwal­cza­nia mala­rii wśród dzieci i kobiet cię­żar­nych i roz­pro­wa­dzane są wśród nich przez orga­ni­za­cje zaj­mu­jące się pomocą roz­wo­jową. Warto o tym pamię­tać, podró­żu­jąc po Afryce i innych rejo­nach tro­pi­kal­nych.

Tabela 1. Niek­tóre cho­roby zakaźne prze­no­szone przez owady i klesz­cze
Prze­no­si­ciele
Cho­roby
Komary
mala­ria
denga
żółta gorączka
fila­riozy
japoń­skie zapa­le­nie mózgu
gorączka zachod­niego Nilu
chi­kun­gu­nya
Muchówki
leisz­ma­nioza
Muchy tse-tse
śpiączka afry­kań­ska
Meszki
oncho­cer­koza
Plu­skwiaki
cho­roba Cha­gasa
Klesz­cze
bore­lioza (cho­roba z Lyme)
klesz­czowe zapa­le­nie mózgu

Jak uży­wać repe­lentów?

  • repe­lent należy sto­so­wać według zale­ceń pro­du­centa – z reguły nano­sić na skórę kil­ka­krot­nie w ciągu doby;
  • siła dzia­ła­nia repe­lentu maleje po spo­ce­niu się lub po umy­ciu, trzeba wów­czas nało­żyć pre­pa­rat po raz kolejny;
  • warto zwró­cić szcze­gólną uwagę na sku­teczne nało­że­nie pre­pa­ratu o tej porze, w któ­rej spo­dzie­wana jest zwięk­szona aktyw­ność owa­dów, np. w wypadku koma­rów prze­no­szą­cych mala­rię – od zmierz­chu do świtu;
  • nie wolno nano­sić repe­lentu na skórę zra­nioną, uszko­dzoną lub popa­rzoną;
  • należy uni­kać kon­taktu sub­stan­cji che­micz­nych z bło­nami ślu­zo­wymi, np. jamy ust­nej, przez które wch­ła­niają się one do krwi dużo łatwiej niż przez skórę i mogą wywo­łać nie­po­żą­dane dole­gli­wo­ści;
  • pod­czas uży­wa­nia jed­no­cze­śnie repe­lentu i kremu z fil­trem UV, trzeba naj­pierw zasto­so­wać pre­pa­rat chro­niący przed słoń­cem, a dopiero potem repe­lent.

Waka­cje w lesie – jak ochro­nić się przed cho­ro­bami odklesz­czo­wymi?

Klesz­cze są prze­no­si­cie­lami cho­rób zakaź­nych, spo­śród któ­rych w Pol­sce zagro­że­niem dla podró­żu­ją­cych są przede wszyst­kim klesz­czowe zapa­le­nie mózgu oraz bore­lioza, zwana cho­robą z Lyme. Klesz­czowe zapa­le­nie mózgu wystę­puje także m.in. w innych czę­ściach Środ­ko­wej i Wschod­niej Europy, w Rosji oraz w kra­jach Dale­kiego Wschodu. Scho­rze­nia prze­no­szone przez klesz­cze nie są czę­stym pro­ble­mem wśród tury­stów, jed­nak ze względu na ich ciężki prze­bieg i duże zagro­że­nie dla zdro­wia warto się przed nimi sku­tecz­nie zabez­pie­czyć.

Klesz­cze z reguły bytują na skra­jach lasów i łąk, na pola­nach nad rze­kami i sta­wami, a także na obsza­rach poro­śnię­tych papro­ciami i krze­wami. Przed ich ukłu­ciami chroni odzież osła­nia­jąca jak naj­więk­szą powierzch­nię skóry oraz repe­lenty (zasady sto­so­wa­nia i wybór pre­pa­ra­tów są podobne jak w wypadku ochrony przed owa­dami). Bar­dzo ważne jest doko­na­nie oglę­dzin całego ciała po poby­cie w lesie i jak najwcze­śniejsze usu­nię­cie klesz­cza ze skóry. Najsku­tecz­niejsze jest mecha­niczne usu­nię­cie klesz­cza, np. przy uży­ciu pęsety. Wbrew obie­go­wym opi­niom nie należy klesz­czy sma­ro­wać masłem, kre­mem czy spi­ry­tu­sem, gdyż może to zwięk­szać ryzyko zaka­że­nia. Miej­sce po usu­nię­ciu paję­czaka należy zde­zyn­fe­ko­wać, a w razie pro­ble­mów z wyję­ciem klesz­cza – sko­rzy­stać z porady lekar­skiej.

Do dys­po­zy­cji tury­stów jest szcze­pionka prze­ciwko klesz­czowemu zapa­le­niu mózgu, nato­miast jak dotąd nie ma moż­li­wo­ści zaszcze­pie­nia się prze­ciwko bore­lio­zie.

Rysu­nek 1. Czas dzia­ła­nia repe­lentu w zależ­no­ści od stę­że­nia DEET