Zadzwoń do nas aby dowiedzieć się więcej: +48 12 633 04 60
Zamów katalog

Pakistan
Kraj ludzi czystych .

30.04.2021
Nanga Parbat – nocleg z widokiem na ośmiotysięcznik

Niewielu ludzi miało wpływ na historię
Jeszcze mniej zmieniło mapę świata
Niemal nikt nie stworzył narodu i państwa
Muhammad Ali Jinnah zrobił wszystkie te trzy rzeczy

Stanley Wolpert –historyk amerykański

   Od upadku komunizmu przestaliśmy się obawiać nuklearnej zagłady, nie wyobrażamy już  sobie świata zmiecionego przez atomowe wybuchy i obłoki. Czy słusznie? Światowy konflikt czai się dzisiaj gdzie indziej, linia potencjalnego frontu nie leży na Odrze, ale na przełęczach Karakorum, pustyniach Sindhu i w dolinach Kaszmiru. Tam granicą jest wciąż linia przerwania ognia, a mapy publikowane w Indiach i Pakistanie pokazują odmienne kształty państw. 
Idea wypełniła się, marzenia ziściły - na gruzach Imperium Brytyjskiego powstało muzułmańskie państwo, z którym musi liczyć się każdy. 240 milionów ludzi, broń atomowa i rakiety zdolne ją przenieść – to budzi respekt! Aby nie dostało się to w niepowołane ręce! – o tym myśli każdy polityk Zachodu i Wschodu. Być może idealistyczny twórca i „ojciec narodu pakistańskiego” Muhammad Ali Jinnah narobił światu niezłego bigosu.


   Nazwę Pakistan po raz pierwszy zaproponował muzułmański student uniwersytetu w Cambridge już w 1933 r. Chaudhuri Rahmat Ali był wizjonerem, idealistą. Właśnie tacy ludzie zmieniali historię, tacy ludzie tworzyli i obalali państwa. Nie dość, że słowo „Pakistan” można było wywieść z pierwszych liter muzułmańskich prowincji ówczesnych Indii, to oznacza ono w pakistańskim języku urdu „kraj ludzi czystych”. Były to czasy, gdy Brytyjczycy mocno trzymali w garści swe kolonie, a jednak wizjonerzy już zastanawiali się, jak będzie wyglądać Subkontynent po upadku Imperium. Muzułmanie nie bez racji zdawali sobie sprawę, że muszą oderwać się od kastowego społeczeństwa Indii, stworzyć społeczeństwo lepsze, sprawiedliwe i oczywiście islamskie.  Nie na wszystkich obszarach muzułmańskich udało się stworzyć własne państwo, jednak tęsknota za nim została zaspokojona. Dumę ze swego kraju Pakistańczycy okazują przy wielu okazjach, łatwo zauważyć to przyjezdnym. 
Trudno zrozumieć ten rejon świata i jego kluczowy element – Pakistan. Sytuacja jest zawikłana i pełna paradoksów, przyjrzyjmy się kilku z nich.

 


   Pakistan, jako jedyny uznał afgański rząd talibów i utrzymywał z nimi poprawne stosunki. Nie przeszkodziło to wciąż pozostawać w sojuszu z USA, a potem zostać filarem tzw. koalicji antyterrorystycznej. Nikt nie odpowiedział za flirt z talibami, te same osoby tkwiły wciąż na szczytach władzy. Tolerancja USA wobec Pakistanu wydaje się nie mieć końca. Gra toczy się o dużą stawkę, o to w czyje ręce może wpaść potencjał nuklearny. Wydaje się, że największą stabilizację zapewniają wojskowi. Ale co będzie, gdy przyjdzie im do głowy wznowienie konfliktu ze śmiertelnym wrogiem, Indiami? Ameryka nie troszczy się w tym przypadku o takie drobiazgi, jak prawa człowieka, demokracja, czy dyskryminacja kobiet. Ale chwileczkę, jak to się stało, że w Islamskiej Republice Pakistanu premierem była kobieta? I wcale nie zasłaniała twarzy podczas konferencji prasowych? Miała w dodatku tylu zwolenników, że jej śmierć w zamachu mogła zdestabilizować państwo. Oczywiście, jakby paradoksów było mało, Benazir Bhutto nie była popierana przez kobiety, ale głównie przez mężczyzn. 


   Wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem i w taki właśnie sposób doszło do kolejnego paradoksu, sojuszu Pakistanu z komunistycznymi Chinami, tradycyjnym wrogiem i konkurentem Indii. Islamskiej Republice w tym przypadku nie przeszkadza walka potężnego sąsiada z Bogiem wszystkich wyznań. Pakistańczycy udają nawet, że nie zauważają brutalnych prześladowań mieszkających tuż za granicą Ujgurów, swych braci w wierze. Hasła o wiecznej chińsko – pakistańskiej przyjaźni można napotkać na strategicznej Karakoram Highway, kultowej wśród podróżników drodze łączącej oba kraje. Pomniki ku czci setek chińskich robotników poległych przy budowie drogi przypominają o przelanej krwi cementującej ten przedziwny sojusz. To właśnie Chinom Pakistan zawdzięcza pomoc przy wyprodukowaniu własnej bomby atomowej. Można powiedzieć, że posiadanie bomby Pakistan zawdzięcza też swemu wrogowi, Indiom, które zaczęły w regionie wyścig zbrojeń. Indie pierwsze przeprowadzały próby nuklearne, co zmusiło Pakistan do tego samego. Dzięki Indiom nikt nie miał argumentów, by odwieść Pakistan od atomowego programu. 


  Pakistan jawi nam się, jako kraj nietolerancyjny. Rzeczywiście islam jest wszechobecny. Pamiętam, jak chcąc nie chcąc musiałem przestrzegać tam ramadanu, a pijąc w dzień wodę, ukrywałem się w krzakach. Byłem nieco rozczarowany odejściem od wolnościowych idei „Ojca Narodu”. Ale z punktu widzenia Islamabadu, to właśnie Indie, choć uchodzą za największą demokrację świata, są pełne niesprawiedliwości. System kastowy to jest to, czego nie akceptują Pakistańczycy, a jakoś dziwnie nie przeszkadza on ludziom Zachodu.        
Na razie pomimo wstrząsów do rozpadu państwa nie dochodzi, a wojna między cywilizacją Wschodu i Zachodu jeszcze na dobre się nie zaczęła.

   Póki nie zacznie się na dobre, można spokojnie zwiedzić ten egzotyczny i niezwykle ciekawy kraj. Rzeczywisty obraz Pakistanu odbiega od tego, który ukształtowały media. Zamiast niebezpiecznego, pełnego groźnych, wymachujących kałasznikowami brodaczy, spotykamy ludzi gościnnych i ciekawych kontaktu z przybyszami z Zachodu.

Tekst: Jacek Torbicz

Zainteresowaliśmy Cię tym kierunkiem? Sprawdź nasze wycieczki do Pakistanu.