Zadzwoń do nas aby dowiedzieć się więcej: +48 12 633 04 60

Glacier National Park - 52 mile do Słońca

03.01.2023
Glacier National Park USA Stany Zjednoczone

Park położony jest na terenach należących tradycyjnie do szczepów Blackfoot i Kootenai. Indianie do dziś zresztą uznają to miejsce za święte. Emigrantom z Europy nabranie szacunku do przyrody zabrało co prawda trochę czasu, jednak już na przełomie XIX i XX stulecia zaczęli postrzegać te ziemie nie tylko jako obszar nadający się do eksploatacji dóbr naturalnych i budowania farm. Biali przybysze uświadomili sobie niepowtarzalne piękno i unikatowy charakter okolicy – rozpoczęto tworzenie infrastruktury turystycznej, a wieści o pięknej Montanie szybko rozeszły się po całych Stanach Zjednoczonych. Już w późnych latach 90. XIX wieku goście przybywający do miejscowości Belton (dzisiejsze West Glacier) mogli przesiąść się z pociągu w dyliżans i po przebyciu kilku mil nad Jeziorem McDonalda wsiąść do łodzi, która zabierała ich w 8-milową podróż do hotelu Snyder. Nie istniały jeszcze wysokogórskie drogi, ale i z jezior można podziwiać dzikie piękno. Dzięki staraniu aktywistów na rzecz ochrony przyrody, z George’em Birdem Grinellem na czele (wiele miejsc w Parku Glacier nosi dziś imię tego odkrywcy), na terenie północnej Montany utworzono rezerwat. Grinell, który wiele lat życia poświęcił na walkę o powstanie w tamtym miejscu strefy chronionej, nie był jednak usatysfakcjonowany – w rezerwacie wciąż bowiem można było się osiedlać i eksploatować bogactwa naturalne. Dopiero w 1910 roku jego zabiegi przyniosły wymarzony efekt: prezydent Taft ustanowił wtedy Glacier National Park dziesiątym parkiem narodowym USA.

Going-To-The-Sun Road to perełka Glacier i jedna z najbardziej atrakcyjnych dróg w całej Ameryce Północnej. Trasę wytyczono w wyjątkowo trudno dostępnym terenie, dlatego budowano ją aż 11 lat (ukończono w 1932 roku). Od 1985 roku posiada ona status National Historic Civil Engineering Landmark, czyli kamienia milowego w historii narodowego budownictwa cywilnego. „Droga do Słońca” to 52 mile świetnie oznakowanego, bardzo zadbanego, szerokiego asfaltu. Poradzi sobie z nią każdy miejski samochód. Niewielkie trudności mogą się pojawić tylko przy pokonywaniu odcinków wyjątkowo stromych – hamulce grzeją się bardzo szybko. Szosa przecina niemal każdy typ krajobrazu parku - od wielkich jezior polodowcowych i cedrowych lasów w dolinach, aż do smaganej wiatrem tundry w swym najwyższym punkcie. Liczne miejsca widokowe i zatoczki dają możliwość zatrzymania pojazdu i delekto- “Za Logan Pass nie przejeżdżam nawet 200 metrów, a znów muszę zatrzymać samochód i wyciągnąć aparat (...)” Wild Goose Island Overlook. 74 wania się przyrodą. Umieszczone są w naprawdę odpowiednich miejscach – wystarczy wysiąść z samochodu z aparatem fotograficznym a tematy do wspaniałych zdjęć krajobrazowych narzucają się same.

Podróż rozpoczynam, wjeżdżając do Glacier National Park w miejscowości Saint Mary. Pani strażnik wita mnie swojskim, polskim „Jak się masz?” Widząc moje zdumienie, odpowiada, że przybywają tu goście z całego świata. Jest wieczór. Zachodzące nad Saint Mary Lake słońce daje wspaniałe miękkie światło, a tafla wody jest płaska jak szyba. Zamiast od razu na kemping, ruszam jeszcze w kierunku Wild Goose Island Overlook. Po ok. 1 mili droga wznosi się kilkadziesiąt metrów ponad jezioro. Parkuję samochód i spoglądam przez drzewa. Przede mną rozpościera się chyba najpiękniejszy widok w moim życiu. Wyciągam aparat. O wschodzie słońca Saint Mary Lake jest równie piękne. Dopiero teraz widać niezwykłą grę barw na otaczających jezioro kolorowych alpejskich łąkach. Ponadto w miejscu zwanym Rising Sun za 10 USD warto zafundować sobie wycieczkę łodzią po jeziorze, by pooglądać park z zupełnie innej perspektywy. Niedaleko Rising Sun znajduje się też zatoczka, z której można wyruszyć w krótką trasę – około 75 minut w obie strony – do punktu widokowego Sun Point. Jadę dalej – kolejna zatoczka, kolejna krótka trasa, tym razem nieco w głąb lasu. Zwieńczeniem spaceru są dwa wspaniałe wodospady – Virginia Falls (ok. 1/4 mili od drogi) i Baring Falls (ok. 3 mile od drogi). Następna atrakcja na trasie to świetnie widoczny w lecie lodowiec Jackson Glacier. Od tego momentu droga robi się coraz bardziej stroma: zbliżam się do najwyższego punktu trasy, znajdującego się na jej półmetku – Logan Pass. Dookoła widać majestatyczne, postrzępione kolosy górskie - Logan Pass leży na wysokości 6680 stóp (ponad 2000 m n. p. m.). I tu niespodzianka: w samym sercu parku, na wysokości 2 km nad poziomem morza, można zostawić samochód na olbrzymim parkingu, nie odbiegającym rozmiarami od tych przy wielkich centrach handlowych (warto przyjechać tu wcześnie rano albo pod wieczór – w ciągu dnia parking zapełnia się bowiem błyskawicznie). W Logan Pass Lodge można też przenocować, zrobić zakupy i posilić się w sąsiedztwie wspaniałych gór. Wyruszam stąd na krótki spacer zbitym z desek chodnikiem prowadzącym do Hidden Lake Overlook, czyli punktu widokowego na Ukryte Jezioro. Jest to niezwykła droga nie tylko z uwagi na wspaniałe widoki i cudowne jezioro znajdujące się na jej końcu, ale również z powodu rzadkiej bliskości dzikiej natury – przez większą część trasy towarzyszą mi bowiem kozice, które niczym modelki cierpliwie pozują do zdjęć. Za Logan Pass nie przejeżdżam nawet 200 metrów, a znów muszę zatrzymać samochód i wyciągnąć aparat. Za zakrętem, po prawej stronie, widać wąską linię okalającą górę - to Going-to-the-Sun Road. Na horyzoncie majaczą Góry Skaliste, a zewsząd atakuje niewiarygodnie intensywna zieleń.

Kolejnym widocznym bezpośrednio z drogi obiektem, którego nie można przeoczyć, jest Bird Woman Falls. Wspaniałe wodospady spływają kaskadowo doliną uformowaną przez mały lodowiec, poniżej zaś rozciąga się wyrzeźbiona przez znacznie większą masę lodu Dolina McDonalda. Godny polecenia jest też przystanek Trail of The Cedars. Na trasie cedrów (znów chodnik z desek – drogę z łatwością pokona nawet osoba na wózku inwalidzkim) można podziwiać przykład lasu typowego dla wybrzeża Pacyfiku. Glacier leży co prawda dość daleko od oceanu, ale daje namiastkę tego, co można nad nim zobaczyć – jeszcze jeden dowód wspaniałej różnorodności natury tej części Montany. Z Trail of the Cedars niedaleko do polodowcowego Lake McDonald. Kamieniste dno i bardzo zimna woda skutecznie zniechęcają do dłuższej kąpieli, jednak widok jeziora na tle majestatycznych gór - najlepiej z miejscowości Apgar – w pełni to rekompensuje. Apgar było moim przystankiem końowym na Going-to-the-Sun Road. Chociaż nie do końca: byłem tak urzeczony, że zawróciłem forda i przejechałem trasę w przeciwnym kierunku. Nie żałowałem. Gdy dojechałem na kemping w Saint Mary, znów chciałem zawracać i upajać się drogą raz jeszcze. Ma ona w sobie coś tak magnetycznego, że nie przeszkadzał mi nawet sznur samochodów za mną i przede mną. Ten typowo amerykański styl uprawiania turystyki - z auta, z doskoku, z pobocza – można zresztą polubić. Wystarczy, że uzmysłowimy sobie jego kulturowe podłoże. W końcu Stany Zjednoczone to kraj samochodów, szos i taniego paliwa. Nic dziwnego, że powstała tu ta droga.

 

Tekst: Piotr Sosin

Źródło:  archiwum magazynu  „Globtroter”