Zadzwoń do nas aby dowiedzieć się więcej: +48 12 633 04 60

Tristan da Cunha – to właśnie tutaj pojęcie „daleko” nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Tristan da Cunha to Brytyjskie Terytorium Zamorskie położone na środku południowego Atlantyku.

Wyspa jest uznawana za najbardziej odizolowaną zamieszkaną wyspę na świecie – miejsce, do którego nie prowadzą żadne regularne połączenia lotnicze, a dotrzeć można wyłącznie drogą morską.

Wszystko wskazuje na to, że mogliśmy być pierwszą zorganizowaną grupą w historii polskiej turystyki, która odwiedziła Tristan da Cunha.

Najbliższe zamieszkane miejsce – wyspa Świętej Heleny – znajduje się aż 2431 km stąd.

Jeszcze dalej jest do Kapsztadu, który stanowi główne połączenie ze światem.

Rejs trwa zwykle około tygodnia, ale bywa, że znacznie dłużej – wszystko zależy od warunków na oceanie. Już sama podróż jest więc częścią tej wyjątkowej wyprawy.

Na wyspie żyje niewielka społeczność – według najnowszych danych około 223 osób. Wszyscy znają się tu z imienia, a życie toczy się w rytmie natury i oceanu. Nie ma tu hoteli w klasycznym rozumieniu, centrów handlowych ani turystyki masowej. Jest za to jedna miejscowość – Edinburgh of the Seven Seas – uznawana za najbardziej odległą osadę na świecie.

Codzienność wygląda tu zupełnie inaczej niż w reszcie świata. Jest jeden policjant, niewielki szpital, a dentysta przypływa tylko raz w roku. Zaopatrzenie dociera statkami, a kontakt ze światem jest ograniczony. Wyspa żyje z rybołówstwa, a szczególnie ważną rolę odgrywa połów langust.

Krajobraz Tristan da Cunha jest surowy i spektakularny – wulkaniczne zbocza, strome klify i bezkres oceanu tworzą scenerię, która przypomina bardziej odległą ekspedycję niż klasyczną podróż.

To miejsce, gdzie natura wciąż ma pełną kontrolę, a człowiek jest tylko gościem.

I właśnie tam udało nam się dotrzeć.

 

Zaznaczamy swoją obecność nawet w najbardziej odległych miejscach na świecie.

Bo podróże to dla nas coś więcej niż kierunki – to odkrywanie miejsc, które wciąż pozostają poza zasięgiem większości.

Pokazujemy, że prawdziwe wyprawy wciąż istnieją — i że z nami można dotrzeć naprawdę daleko.